Groźne dopalacze w Białymstoku!
W całym Białymstoku jest mnóstwo miejsc, gdzie można zakupić towar z asortymentu tzw. dopalaczy. W innych miastach proceder nie jest na takim poziomie z powodu licznych protestów. Białostoczanie biernie podeszli do tychże sklepów. Kontrole sanepidu, policji oraz straży miejskiej zostały skoncentrowane tylko na pierwszym sklepie z podejrzanym asortymentem.Gra w kotka i myszkę.
Strony internetowe, które zawierają informacje o produktach sprzedawanych w funshopach, przedstawiają produkt kolekcjonerski a nie produkt spożywczy. W internecie również odnajdziemy informacje na temat zakazu sprzedaży nieletnim tychże specyfików. Oferowane wyroby są sprzedawane często jako nawóz dla roślin. Jednak to nic nie ma wspólnego z nawozami. Jest to tylko przykrywka dla sprzedającego. Wiele sklepów promuje swoją działalność poprzez ulotki. Niektóre sklepy propagują swoje specyfiki w centrach handlowych oraz przy klubach muzycznych gdzie najwięcej przebywa najwięcej młodzieży.
Nieefektywna prewencja.
Kiedy do Białegostoku zawitały sklepy z nietypową ofertą, strażnicy miejscy zapowiadali kontrole sprawdzające czy towar nie jest sprzedawany nieletnim. Jak się okazało straż miejska nie ma pojęcia o dynamicznym rozroście tej dziedziny handlu w mieście.
Bezsilność wobec dopalaczy.
Do kontroli sklepów straż miejska nie ma uprawnień. Policja z kolei przeprowadzała kontrole przed wejściem nowelizacji ustawy, która delegalizowała dopalacze zawierające benzylopiperazynę (w skrócie BZP). Po nowelizacji policja nie widzi potrzeby ponownych wizyt w tychże sklepach. Środki zawierające BZP działały podobnie do amfetaminy, stąd też zostały wycofane z obiegu.
Źródło : Gazeta Wyborcza
Data dodania 2009-12-09 00:00:20
Kategoria Zdrowie